BX, czyli ekstrawagancja ucieleśniona

człowiek

Od 1982 roku, kiedy został po raz pierwszy zaprezentowany, Citroen BX znalazł dwa miliony klientów. Był ekstrawagancki i wygodny. Opisują go dwa słowa: stylistyka i pneumatyka. Klientów, kupujących samochody można podzielić na dwie grupy. Pierwszą, która kupuje solidne wozy, które nie zwracają uwagi, ale jeżdżą przez lata bez konieczności naprawy. Drugą, która wybiera auta ekstrawaganckie. Takie, które po prostu im się podobają. Do tej drugiej grupy zaliczają się właściciele Citroena BX.

To był samochód, który ucieleśniał wszystko, czym były lata osiemdziesiąte. Stylistyka, która miała szokować swoją futurystyką i pneumatyka, którą nazywaną przyszłościową, wreszcie gadżety elektroniczne we wnętrzu auta. Chociaż Citroenów model BX zostało niezbyt wiele, w szczytowym okresie jeździło ich po drogach ponad 2 mln.

Zasada była taka sama, jak w przypadku innych modeli Citroena: love it or hate it. To nie był samochód dla uładzonych przedstawicieli klasy średniej. To było auto dla tych, którzy chcieli się pokazać. Ludzi takich, jak włoski designer Marcello Gandini, który stawiał BX obok Lamborghini Countach.

Ci, którzy pokochali BX, cenili go za stylistykę. Rzeczywiście, auto jest niepodobne do żadnego innego modelu. Kanciaste, niskie i dynamiczne. Z wnętrzem pozbawionym tradycyjnych przełączników, które stanowiły część deski rozdzielczej. Także kanciastej.

Do tego dochodziła pneumatyka, czyli niezwykły komfort jazdy. Zawieszenie Citroenów, począwszy od modelu DS oparte było na zupełnie innej niż w przypadku całej reszty samochodowego peletonu konstrukcji.

Jak działa citroenowska pneumatyka? Po pierwsze, z konstrukcji zawieszenia wyeliminowano wszelkie drążki skrętne, sprężyny i resory. Po drugie, przy każdym kole umieszczono stalową kulę przedzieloną membraną wypełnioną azotem i olejem. Do kuli podłączono cylinder z tłokiem połączonym z kolei wahaczem. W ten sposób rolę tradycyjnego zawieszenia przejął układ hydropneumatyczny.

Podróżujący korzystali na tym przede wszystkim dzięki większemu komfortowi jazdy. Kto jechał BX, ten nawet po długiej podróży nie był zbyt zmęczony. Wszystko, dzięki wyeliminowaniu mikrodrgań, które negatywnie wpływają na samopoczucie podróżujących samochodem.

Dwa miliony sprzedanych egzemplarzy (w ciągu dwunastu lat produkcji) to niezły wynik. Zwłaszcza, jeśli porównać tę liczbę z pół miliona bliźniaczego modelu 405. Auta, które pozbawione były ekstrawagancji BX.

Dlaczego tak się stało? Bo samochody francuskie nie cieszą się opinią solidnych (czy jest to opinia prawidłowa, czy nie to zupełnie inna sprawa). Kiedy jednak oferują coś ekstra ? stylistykę, technologię czy komfort ? zyskują zapalonych miłośników. Taki był BX, a nie 405.

Autor artykułu: Tekst powstał w oparciu o materiały dostarczone przez firmę HERB – przewody hydrauliczne.